Historia Warszawskiej Zrzutki

Styczeń 2002

Cud narodzin

WZ została poczęta przez przypadek. To nie znaczy, że była niechcianym dzieckiem, po prostu na początku nikt nie wiedział, jakiego dżina wypuszcza z butelki.
A propos butelki: źródła wprawdzie nie wspominają, ale pomysł spłodzenia huba nie mógł pojawić się tak zupełnie bez katalizatorów.
Pewnego dnia NodeX i MErLiNek postanowili powymieniać się plikami i zamiast zrobić to jak wszyscy przyzwoici ludzie przy pomocy przeniesienia kilku bajtów w kieszeni, uznali że wykorzystają Internet.
I żeby nie było za łatwo najlepiej wykorzystają jakiś niestandardowy protokół, jak na przykład Direct Connect. Chwilę potem WZ ujrzała światło dzienne i rozdarło paszczę w pierwszym krzyku narodzin.
Rozentuzjazmowani rodzice ochrzcili swoje potomstwo dumną nazwą PowerPro Hub, siłą woli tylko powstrzymując się od dodania ‘exlusive’, ‘enterprise’ czy ’super da best’.

Urocze maleństwo

Hub w pierwotnej formie trwał 3 dni, spełniając wszystkie pokładane w nim nadzieje, a nawet sporo więcej.
Bo nagle okazało się, że do NodeX’a i MErLiNk’a w pocie czoła wymieniających wszystkie swoje legalne pliki dołączyli znienacka inni internauci.
Zupełnie obcy, przypadkowi i chyba mocno zagubieni – trzeba dodać – ale to właśnie oni stali się zaczątkiem przyszłej subkultury. Holender jeden i Anglik drugi wzniecili w NodeXie płomień euforii, który ze zmiennym natężeniem trwa do dziś.
Podniecili go ludzie, skrypty i idea p2p, przy czym dotąd nie sposób zrozumieć, jak mogły go podniecić skrypty.

Chrzciny

Po 3 dniach funkcjonowania NodeX z sobie tylko wiadomych powodów stwierdził, że nazwa huba nie oddaje jego energii, ekspansywności i unikalności i zaaplikował mu nowe miano: Warszawska Zrzutka, czyli w skrócie WZ.
Jak na hub skupiający ludzi z całej Polski, gdzie ilość katalogowanych plików przypomina zasoby Biblioteki Narodowej trzeba przyznać, że nazwa jest oryginalna.
Hub rośnie jak na drożdżach, przez chwilę nawet osiąga zawrotną liczbę 20 userów. Pojawia się nowy narybek, w postaci Jarka, który dzięki swojej bogatej osobowości tworzy historię: otrzymuje pierwszego na WZ bana.
NodeX zaczyna wykształcać w sobie tak cenione u OPa cechy jak zniecierpliwienie duperelami, irytację apelami użytkowników i wreszcie pasjonującą nieobliczalność.
OPactwo (czyli zbiór OPów) w składzie: NodeX, Car2n, MErLiNek, XnmRphR

Luty 2002

Ząbkujemy

Rada starszych dochodzi do wniosku, że dobrobytem nie należy się dzielić i nic do ukrycia mają tylko ekshibicjoniści i zamyka podwoje WZ dla ogółu.
Zostaje wprowadzona rejestracja, odsiewająca zwykłych użytkowników od tych najbardziej zdeterminowanych, którzy decydują się przejść procedurę weryfikującą.
Rejestracja działa albo nie. Jednym słowem WZ pokazuje pierwsze fochy i zaczyna niekiedy gryźć po kostkach. W niezrozumiały sposób mimo tych wysiłków nie udaje się zrazić do siebie wszystkich i hub powiększa swe szeregi.
Do OPactwa zostaje przyjęty Jarek, dramatycznie podnosząc średnią wieku, dzięki czemu OPactwo osiąga pełnoletność.

[Marzec 2002]

Rośnie nam osprzęt

Początek ery pisania skryptów przez NodeXa. Szereg dobrych pomysłów ma szansę (i tak zostanie na dłużej) zostać zrealizowanych, poprzez mordercze i zażarte boje głównego admina z oporną materią: WZ uzbraja się w kolejne skrypty.
Rejestracja WZ nadal rzuca kłody pod nogi i zniechęca jak tylko może, co daje pierwsze rezultaty: rozwój huba zostaje nieco przyhamowany. Szeregi WZ stabilizują się, w porywach dochodzą do 50 użytkowników.
W szeregi Opactwa zostają przyjęci Leonidas i elCooL.

Kwiecień 2002

Członek przede wszystkim

Opactwo idzie po rozum do głowy i rejestracja zostaje anulowana. Podmiotem staje się członek-użytkownik WZ, Postępująca odwilż i humanizacja huba.
W ślad za zmianą oficjalnej linii pojawiają się roszady personalne: interesująca koncepcja “random kicków” op-a Car2n-a nie znajduje uznania w oczach kierownictwa, które dokonuje na nim koleżeńskiego samosądu.
Lukę zapełnia Twixxx, przejmując kącik programów publicystycznych na WZ.
Na WZ pojawia się ulubieniec publiczności, były marynarz, złośliwa małpa: niejaki Amirose. Hub w obronnym odruchu próbuje go kilkukrotnie zabanować. OPactwo jednak nie dostrzega oczywistych złowróżbnych znaków i w chwili zamroczenia przyjmuje go do swego grona.

Maj 2002

Sztuka w okienko stuka

Szaleńcze skrypty zostają opanowane na WZ, wreszcie poza niejasnymi procesami wewnętrznymi zaczynają wykonywać czasem jakieś pożyteczne funkcje. NodeX upojony własnymi osiągnięciami. WZ osiąga momentami 160 userów.
Wielka chwila: rozszerzenie OPactwa o prawdziwe osobowości – na scenie pojawiają się Luke-grafoman i GoLo-asciiart-sprayer. WZ nabiera charakteru centrum życia towarzysko-kulturalnego direct connect w Polsce.
Poza rasowymi ssaczami pojawiają się osobniki spragnione czystej konwersacji, wymiany myśli, głupawych uwag oraz żenujących żartów.

Lipiec 2002

Lato w mieście

Hub zostaje przejęty tymczasowo przez Pomorze i przechodzi zapachem świeżej morskiej bryzy i nieświeżego bałtyckiego śledzia. Zaspokajając swoją potrzebę władzy Amirose pełni rolę, pożal się boże, naczelnego admina. O dziwo nadspodziewanie dobrze wywiązuje się ze swej roli, doprowadzając hub do poziomu 290 użytkowników.

Sierpień 2002

Ostrzegawczy strzał w potylicę

Dojmujący brak zajęć oraz pustka wywołana przez rozkładającą się w kącie ligę piłkarską WZ inspirują poszukiwanie nowych rozrywek.
Na głupawy pomysł wzajemnego rozerwania się w chwilach wolnych wpada elCooL, zarażając bakcylem Counter Strike-a bogu ducha winnnych OPów i userów.
Towarzystwo zaczyna w pocie czoła ćwiczyć, powoli nabywając wprawy i coraz częściej trafiając w przeciwnika miast we własne jednostki.
Do codziennego rytuału przechodzi codzienna randka w godzinach nocnych na serwerach CS-a, wymiatając na kilka godzin połowę stanu osobowego WZ.
OPactwu w szale rozstrzeliwania kogo popadnie wtórują użytkownicy formalizując swoje struktury: powstaje Revolucja, czyli zanarchizowane oddziały WZ-kowiczów gotowe na śmierć. Gotowość ta jest zresztą permanentnie nadużywana.
Na fali euforii wzajemnej rzezi własne interesy załatwia niejaki Donkojoti, który mamiąc OPactwo dedykowanym serwerem CS-a, załatwia sobie ciepły stołeczek w kierownictwie WZ.
Hub przejmuje ze szponów Szczecina Jarek, wprowadzając tym samym akcenty internacjonalistyczne oraz obcokrajowców do subkultury WZ.
Rekordy Danuty Lato bijemy na głowę: teraz maksymalnie obsługujemy 300 użytkowników jednocześnie.

Wrzesień – Listopad 2002

Złota jesień

Fazę emocjonalnych sztormów wieku dojrzewania mamy za sobą: WZ umacnia zdobyte przyczółki. Hub rozwija się i dochodzi do granic swoich możliwości, nie mogąc przekroczyć magicznej liczby 430 userów.
Zacieśniają się więzy towarzyskie: nieskrępowana młodzież huba urządza huczną imprę hubową, gdzie przedstawicielstwo OPactwa z gorliwością próbuje przełamać barierę klasową ze zwykłymi użytkownikami.
Sumienność i staranność w przełamywaniu barier wymyka się wszelkim granicom, cudem tylko nie trafiając na nagłówki gazet.
Na kozła ofiarnego na ochotnika zostaje wytypowany GoLo, żegnający się tym samym z urzędem.
Godnie mają go zastąpić Sokrates i Dead, temu drugiemu jednak wkrótce przytrafia się niewielki wypadek: skwapliwość w dobrotliwym łajaniu trzódki WZ przybiera niepokojące rozmiary.
Reszta zawistnych OPrawców hołdując zasadzie “nadgorliwy jest szkodliwy” rozwiązuje problem całkowicie i ostatecznie. Cześć jego pamięci.

Grudzień 2002 – Styczeń 2003

Bałwanów dostatek

Roszad w Opactwie ciąg dalszy. Na scenę wkracza Gr33ny, niosąc ożywczy powiew zieleni w zaśnieżony krajobraz.
Rozpoczyna się trudny okres dla WZ: hub zaczyna nabierać charakteru rotacyjnego, nie mogąc znaleźć swojego miejsca.
Przez chwilę na 2MB łączu pada rekord 630 userów, potem jednak hub trafia do Jarka, by chwilę potem znowu tułać się po krewnych i znajomych Królika.
Nad WZ pojawia się widmo zamknięcia. Gr33ny rzutem na taśmę próbuje ratować sytuację, ale szybkość łącza jakim dysponuje predestynuje je tylko zastosowań półprofesjonalnych: ot choćby downloadu nagłówków poczty lub diagnozowania sieci przy pomocy usługi ping.
W kuluarach coraz częściej szerzy się defetyzm. Niczym z nieba spada Pelich : rodak z USA, dysponujący szybkim łączem i deklarujący chęć pomocy.
Propozycja okazuje się jednak podłą prowokacją i haniebnym cyberterroryzmem, jednak WZ w ostatniej chwili wydostaje się z sideł.
Zaczyna się kilkudniowa era walk z Pelichem z użyciem słów powszechnie uznawanych za obraźliwe i chwytów poniżej pasa, zakończona świetnym i całkowitym zwycięstwem WZ nad wrogiem.
NodeX w tym trudnym czasie, z sobie tylko właściwą subtelnością i wyczuciem chwili, organizuje kolejną imprę WZ-kową, gdzie tradycyjnie dochodzi do ekscesów.
Jarek robi przedświąteczne porządki: Sokrates i Leonidas dostają wymówienie, pod koniec stycznia czystki w resorcie dotykają także Gr33ny’ego.
W ferworze Jarek redukuje także sam siebie, w kilka chwil później solidaryzują się z nim Donkojoti i XnmRphR. OPactwo jest wreszcie niewielkie, dynamiczne i przejrzyste jak łza.
Vox populi nie dostrzega tych oczywistych zalet nowej sytuacji i wzywa wszystkich 3 op-ów do pełnienia funkcji, przywracając stary bałagan.

Luty 2003

Świetlana perspektywa

Warszawska Zrzutka z głębokich tarapatów wychodzi na prostą drogę by moment później odbić na autostradę.
Hub zostaj podpięty 10MB łączem dzięki objawionemu deus ex machina eg0istowi. Statystyki skaczą jak oszalałe: średnio obsługuje 550 użytkowników, maksymalnie przekracza 650.
Ogień energii rozsadza OPrawców: NodeX przyrzeka pracę nad nowymi skryptami (co zostaje przyjęte z mieszanymi uczuciami), XnmRphR zapewnia, że zapewni nowe usługi WZ-ce dzięki twórczemu połączeniu linuxa, pralki i płynu do spryskiwaczy, Jarek finansuje podstawę nowego serwera i organizuje międzynarodowy transfer komponentów, Amirose miota się w tfurczym (przez duże TFU) zapale przy nowym layoucie graficznym stron WWW-WZ, Luke zaś udziela szeregu dobrych rad i twórczo komentuje poczynania kolegów, doprowadzając ich do białej gorączki.
Społeczność huba staje na wysokości zadania i zbiera dobrowolne datki na serwer-pomnik nowej wspaniałej i jeszcze bardziej stołecznej Warszawskiej Zrzutki. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie…

© 2oo3 By Luke